Cmentarz nr 124 Mszanka
Kategoria : Cmentarz wojenny
Pochowano tutaj :
167 żołnierzy armii niemieckiej.
494 żołnierzy rosyjskiej.
Projektant cmentarza : Hans Mayr
Wykaz pochowanych : Kliknij
Cmentarz znajduje się na skraju lasu tuż przy drodze Zagórzany - Łużna – Zborowice, na lekko opadającym stoku. Założony został na planie prostokąta z osiowym „ryzalitem” od strony północnej, mieszczącym bramę ujętą odcinkami kamiennego muru. Od strony północnej i południowej cmentarz ogrodzony jest kamiennymi słupami na podmurówce połączonymi pierwotnie drewnianymi sztachetami, następnie potrójnymi metalowymi poręczami. Z pozostałych stron – pełnym murem kamiennym. Wejście na cmentarz poprzedzone jest schodami, zamknięte jednoskrzydłowymi drewnianymi wrotami. Na szerokim kamiennym cokole, wznosi się wysoki drewniany krzyż centralny z belek z półkolistym, blaszanym nakryciem, drzewce w dolnym odcinku z dodatkowym wzmocnieniem. Układ grobów jest rzędowy, część z nich połączona jest w zespoły różnej długości z betonowymi obramieniami. Nagrobki to małe i duże betonowe stele z żeliwnymi tablicami inskrypcyjnymi w prostokątnych płycinach na licu. Na grobach żołnierzy rosyjskich – zwieńczone prostym dwuramiennym żeliwnym krzyżem z płaskowników. W 55 grobach zbiorowych i 44 pojedynczych pochowano 167 żołnierzy niemieckich i 494 żołnierzy rosyjskich, poległych w maju 1915 r. podczas przełamywania głównej linii obrony rosyjskiej na prawym skrzydle bitwy o górę Pustki w Łużnej. Z 661 pochowanych żołnierzy znanych jest 163, nieznanych 498.
Armia niemiecka : 167 z 269. Rezerwowego Pułku Piechoty, 85. Rezerwowej Kompanii Pionierów.
Armia rosyjska : 494 z 12. Wielko łuckiego, 241. Siedleckiego, 400. Chortyckiego i 422. Kołpijskiego Pułku Piechoty.
Wśród pochowanych jest 38 podoficerów, kadet i oficer.
Ze wspomnień huzara
W obozie zawrzało życie z brzękiem, chrzęstem i niefrasobliwością, cechującą starych żołnierzy przed wymarszem na pozycję. Z pochyloną głową, wolnym krokiem, z zamiarem wytrwania i spełnienia obowiązku doszedłem do miejsca noclegu mojego szwadronu. Wachmistrz Fedorenko zasalutował i zapytał, na którą godzinę zarządzić zbiórkę.
- Wymaszerujemy o 6, macie jeszcze sporo czasu – rzuciłem…
- Wasze błaharodie łącznik od pułkownika.
- Niech wejdzie – rzuciłem...
Uriadnik kozacki z „kamandy rozwiedczykow” wręczył mi salutując pisemny rozkaz wzywający na odprawę. Zostawiłem niedopitą herbatę i wybiegłem z namiotu. Dostrzegłem księcia Ugrumowa i chciałem do niego podjeść, ale zaczęto czytać rozkaz dzienny […].
Poparzyłem usta, rysując jednocześnie szkic odcinka w Lesie Kamienieckim. Nadbiegł Fedorenko.
- Zbiórka ! – huknąłem, dosiadając konia. Ruszyliśmy. Trysnął wąż ognisty, potężny trzask. Granat zranił dwóch jeźdźców i zdarł korę z brzozy. Jechaliśmy galopem. Strzelcy grupami i pojedynczo próbowali się chronić przed pociskami w głębi lasu. Rwaliśmy po wyboistej drodze w stronę okopów. Szum… Trzask… Grzmot… Struga ziemi. W przydrożnym rowie tarzały się kwiczące przeraźliwie dwa ranne konie. Obok nich huzarzy. Jednemu z nich granat zniósł wierzch czaski, drugiemu poszarpał brzuch, oderwał rękę. Pułkownik wyjechał przed szwadron i dał komendę:
- Z koni, do walki pieszej !
Ruszamy rowem dobiegowym a kilka kroków marszu opłacamy trzema zabitymi. Dobiegamy do rowu około 600 m od toru kolejowego. Przytulony do ściany okopu czuję jak trzęsie się ziemia. Granaty rżną w okop. Za nasypem kolejowym grzmi… U nas drzewa, worki z piaskiem, ludzie lecą w górę… Z przednich okopów, schronów, ziemianek zmykają pojedynczy oszaleli żołnierze, szukając ocalenia giną w dymie i ogniu. Przedpiersie okopu zawalone, jednemu z żołnierzy odłamek rozdziera brzuch, wnętrzności wypadają na wierzch… Wśród grzmotów błysków, wirujących odłamków żelaza i stali, kilku piechurów wybiega z ziemianki i umykają w las. Dobywam rewolwer i zapowiadam, że każdego czeka śmierć, jeżeli wystąpią krok za okop. To skutkuje. Z nienawiścią, strachem i szacunkiem patrzą na mnie…
Na wzgórzach zaterkotały kulomioty. Wybiegam z ziemianki podając gwizdawką sygnał na alarm. Na przedpolu małe czarne mrówki ruszają do szturmu na rozorane okopy, góry trupów. Tysiące piechurów niemieckich dochodzą do podnóża, gdzie garstka pozostałych przy życiu broni się do ostatka.
- Celownik 600, ogień pojedynczy ! – komenderuję.
Gęste fale Niemców to padają, to zrywają się zbliżając się ku nasypowi. Rozgorączkowany, zabłocony biegam, wołając „nieprierywnyj ogoń”. Niektórym żołnierzom krew cieknie z rąk od pośpiesznego wkładania łódek nabojowych. Kilkunastu zabitych leży na dnia okopu… Nagle z lasu słychać potężne: Ura ! Ura ! Ura !. Trzy szwadrony naszego pułku w gęstej linii tyralierskiej próbują przejść do kontrataku… W szalonym ogniu karabinów maszynowych dochodzą do nasypu, lecz zdziesiątkowani, ponosząc olbrzymie straty, cofają się do okopów… Niemcy wzmagają ogień, dopadając rowu wali się dowódca pułku podziurawiony jak sito. Tuż przy nim leży rotmistrz Lubecki... Setki szarych szpiczastych hełmów, błyszczących bagnetów wśród obłąkańczego ognia kulomiotów, przekraczają nasyp. Kulomioty warczą straszliwie, ekstrazytówki pękają na drzewach, kamieniach, powietrze ciężkie od dymów, lufy karabinów obsady, kolby rozgrzane od strzałów tak jak twarze i ramiona… Wszyscy strzelamy, rów napełnia się zabitymi i rannymi, przedpiersie staje się lepkie od krwi, rzygają salwą, linia nasypu okrywa się trupami…
[J. Rapacki, W marszu i bitwie. Ze wspomnień huzara, s. 24-25]
Zdjęcia archiwalne
Plany, szkice, rysunki
Wykaz pochowanych
Źródła :
- "Cmentarze I Wojny Światowej" - Oktawian Duda. Warszawa 1995 [str.196]
- Frodyma R., Cmentarze wojenne z I wojny światowej, cz. II, Krosno 2019, s. 322.
- "Polegli w Galicji Zachodniej 1914-1915 (1918)" Tom 1-3 - Jerzy J.P. Drogomir
- Groby wojenne w Małopolsce
- Archiwum Narodowe w Krakowie
- https://zabytek.pl/pl/obiekty/g-224804 dostęp [28.12.2025]