Afrika Korps
Mianem Afrika Korps określa się tradycyjnie wszystkie jednostki niemieckie walczące w Afryce. Sława, jaką okrył się w kampanii libijskiej niemiecki korpus specjalny, uczyniła z niego symbol walk w warunkach pustynnych. Afrika Korps został utworzony na początku lutego 1941 r. dla wsparcia oddziałów włoskich broniących Trypolitanii przed Brytyjską Western Desert Force gen. O’Connora. Włoska ofensywa poprowadzona przeciwko Egiptowi we wrześniu 1940 r. przez marszałka Rodolfo Grazianiego zakończyła się całkowitą klęską. Niemcy musieli wspomóc nieudolnego sojusznika.
Bilans pierwszego roku okupacji w Polsce
W okupowanej Polsce szybko powstają podziemne organizacje wojskowe. Pomimo początkowego braku synchronizacji ich działań, na terenie całego kraju prowadzone są partyzanckie działania zbrojne oraz dywersja. Chęć tworzenia organizacji podziemnych była powszechna. Każdy dowódca, rozpuszczając dla uniknięcia niewoli swój oddział, nakazywał żołnierzom ukrycie broni na czas przyszłej walki i utrzymywanie między sobą kontaktu. Inni, wręcz z całymi oddziałami zaszywali się w lasach i oczekiwali na pomoc Zachodu.
Bitwa o Warszawę
"Niemcom zależało na jak najszybszym zdobyciu stolicy Polski – symbolu jej państwowości. Nieufortyfikowane i nieprzygotowane do obrony miasto stało się teatrem zaciekłych walk, w których szczególnie ucierpiała ludność cywilna. Przez 28 dni – od 1 do 28 września 1939 roku ludność Warszawy, nękana przez niemieckie lotnictwo, artylerię i czołgi, opierała się atakom Wehrmachtu.
OPTYMIZM NA KRÓTKĄ METĘ
Pierwszego września około godz. 6 rano mieszkańców Warszawy budzi ostrzał artylerii przeciwlotniczej. W pierwszej chwili sądzą, iż chodzi jedynie o manewry obronne. Ci, którzy słuchają radia, nie rozumieją zdań, rzucanych w eter: „Czekolada, czekolada, koma trzy. Przeszedł ! Uwaga ! Przeszedł ! Alarm dla miasta Warszawy”. Nie wiedzą, że są to meldunki sygnalizujące każde pojawienie się nieprzyjacielskiego samolotu w ich sektorze. Szybko jednak rzeczywistość dociera do świadomości mieszkańców stolicy. Na Grochowie 112 osób ginie pod bombami. W Otwocku szpital dla dzieci żydowskich składa się jak domek z kart pod ogniem sztukasów. Luftwaffe bombarduje Warszawę.
Armia „Poznań” bezczynnie stać nie może…
„Wybuch wojny nie zaskoczył polskich sztabowców, tak samo jak główne kierunki niemieckiego ataku. Naczelny wódz i Sztab Główny trafnie przewidzieli, że wojna będzie miała charakter manewrowy, ale zupełnie nie zdawali sobie sprawy z siły niemieckiego uderzenia opartego na atakach kolumn pancernych wspieranych przez lotnictwo. Łatwo zdezorganizowały one polską obronę na granicach, a naloty sparaliżowały zaplecze. Nadmierne rozciągnięcie polskich armii i grup operacyjnych, niesprawne dowodzenie, szwankująca łączność i spóźnione rozkazy – to tylko niektóre grzechy marszałka Rydza – Śmigłego i jego otoczenia.
Pierwsze dni wojny okazały się spokojne dla armii „Poznań” broniącej Wielkopolski, która znajdowała się poza głównym kierunkiem niemieckich natarć. Odparłszy słabe ataki „poznaniacy” 2 września dokonali nawet wypadu na terytorium III Rzeszy. Dowodzący armią gen. Tadeusz Kutrzeba rychło doszedł do wniosku, że jego oddziały nie będą atakowane i może się pokusić o wsparcie krwawiącej armii „Łódź”.
"Obrona Westerplatte"
Obrona Westerplatte stała się symbolem bohaterstwa żołnierzy polskich. Przyczółek, który miał bronić się tylko 12 godzin, wytrwał cały tydzień.
W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 r. dowódca załogi Westerplatte, major Henryk Sucharski, po telefonicznym sprawdzeniu dyżurujących załóg w wartowniach i placówkach, położył się spać. Była cicha, ciepła noc. U wejścia do kanału portowego widać było światła pozycyjne niemieckiego pancernika „Schleswig – Holstein”, który 25 sierpnia przybył do portu z „kurtuazyjną wizytą”. Świtało, kiedy majora obudził huk i strzały. Dwa wystrzały armat dużego kalibru targnęły powietrzem. Liczne ptactwo półwyspu zerwał się z wrzaskiem i łopotem skrzydeł wśród łamiących się gałęzi i drzew. W wartowni rozdzwonił się telefon. Z placówki „Prom” dzwonił jej dowódca. Leon Pająk, z meldunkiem o ostrzale przyczółka. 19 dział pancernika atakowało półwysep ciężkimi pociskami artyleryjskimi kalibru od 8 do 280 mm. Jeszcze nie przewalił się grzmot wybuchów armatnich, gdy silna eksplozja zniszczyła główną bramę wjazdową. Działania niemieckie był ze sobą zsynchronizowane. Po gwałtownej nawale ognia w wyłomie muru ukazała się kompania szturmowa niemieckiej marynarki. Do szturmu ruszyła kompania SS „Danziger Heimwehr”.
Chorąży Jan Gryczman w napięciu czekał, ażeby Niemcy jak najbliżej podeszli do placówki „Prom”. Gdy było można już rozróżnić ich twarze, lunął deszcz pocisków z karabinów maszynowych. Cel był tak bliski, że załoga placówki mogła strzelać niemal na oślep. Niemcy osłupieli: nie spodziewali się takiej obrony. Zaczęli bezradnie strzelać z pistoletów maszynowych. „Mein Gott! Wasser! Zu Hilfe!” – rozległy się naraz wołania.
Transport w Generalnym Gubernatorstwie
Ważnym przejawem normalizacji życia w większych miastach Generalnego Gubernatorstwa było ponowne uruchomienie komunikacji miejskiej. Szczególne znaczenie miało to w odniesieniu do największego miasta na tym terenie – Warszawy. Warszawa w toku działań wojennych w czasie kampanii wrześniowej, a zwłaszcza w ostatnich dniach oblężenia, uległa znacznym zniszczeniom. Nie oszczędziły one sieci komunikacji miejskiej. Zniszczenia elektrycznej trakcji tramwajowej sięgały 80 procent, na wielu ulicach torowiska były uszkodzone wybuchami bomb i pocisków artyleryjskich i zasypane gruzem. Również tabor komunikacyjny poniósł znaczne straty – z 400 wozów elektrycznych, jakie kursowały przed wrześniem, do użytku nadawało się tylko około 160, zaś pozostałe wymagały gruntownego remontu, jeśli w ogóle można było je odzyskać. Ponadto 60 sprawnych wozów silnikowych i 28 doczepnych zostało przejętych przez Niemców i wywiezionych do Berlina. Również duże straty poniosły autobusy miejskie.
"Sonderaktion Krakau"
Aresztowanie krakowskich profesorów stanowiło jedynie preludium do planowanego wyniszczenia polskiej inteligencji. Akcja ta odbiła się szerokim echem w środowiskach naukowych na całym świecie.
Przygotowania do „Sonderaktion Krakau” rozpoczęto w roku 1936. I choć sama akcja trwała niecałą godzinę, jej konsekwencje ponoszą pokolenia. Planu można był się domyślać: zdeklarowani hitlerowcy, profesorowie niemieckich uniwersytetów zaczęli składać wizyty polskim uczelniom w związku z rzekomo prowadzonymi badaniami naukowymi. Ponieważ interesowały ich przede wszystkim dobra kultury, a odnosili się zdecydowanie wrogo do Polski, z lekceważeniem mówiąc o jej dorobku, była to jawna penetracja środowiska. Obejmowała dzieła i ludzi, a służył celom całkowicie odległym od deklarowanych.
UGODZIĆ W SYMBOL
Wytyczne dotyczące akcji ogłosił Hitler w niespełna dwa miesiące przed popełnieniem tej strasznej zbrodni. Było to 12 września 1939 r., na konferencji w pociągu specjalnym w Jełowej na Dolnym Śląsku. Brali w niej udział dostojnicy tej miary, co minister spraw zagranicznych Rzeszy – von Ribbentrop, gen. Keitel, szef naczelnego dowództwa armii – gen. Jodl, szef wywiadu – admirał Canaris i jego zastępca gen. E. Lahouse (który po wojnie składał zeznania w tej sprawie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze). Pierwszy atak skierowany na Kraków, który w świadomości Polaków zachował pozycję głównego ośrodka kultury polskiej. Liczne zabytki historyczne, dzieła sztuki i uczelnie tworzą klimat swoistego dostojeństwa. Uniwersytet Jagielloński, jeden z pierwszych w Europie, działający od 1364 r., do wybuchu drugiej wojny światowej zasłużenie cieszył się uznaniem i był uważany za najlepszą uczelnię w Polsce. Zniszczenie tej placówki miało więc specjalne znaczenie w przewrotnej polityce Hitlera. Uderzenie w nią powinno bowiem sparaliżować wszelką działalność polskich intelektualistów, a ich rola w narodzie jest niezastąpiona. Rozpoczęcie roku akademickiego przełożono na 13 listopada, ze względu na przypadające 11 tego miesiąca święto narodowe. Oficjalna inauguracja miała jednak odbyć się 4 listopada. Niespodziewanie 3 listopada rektor UJ, prof. T. Lehr – Spławiński został wezwany do siedziby Gestapo na ul. Pomorską. Przyjął go szef, SS – Sturmbahnführer Bruno Müller. Polecił rektorowi zorganizowanie zebrania pracowników naukowo – dydaktycznych, 6 listopada w samo południe w Collegium Novum. Chał na nim wygłosić odczyt na temat stosunku III Rzeszy i narodowego socjalizmu do zagadnień nauki i szkolnictwa wyższego. Nie przewidując podstępu, rektor osobną kurendą powiadomił pracowników naukowych UJ oraz pozostałych uczelni wyższych w Krakowie. Pracownicy odnieśli się do zarządzenia nieufnie. Proponowano, by na wszelki wypadek zgłosili się na odczyt tylko starsi wiekiem, osłaniając w ten sposób młodszą generację. Jednak obawy o los uczelni i rektora sprawiły, że ostatecznie wszyscy podporządkowali się wezwaniu.
Postacie II wojny światowej - Władysław Anders
1892-1970
Urodził się 11 sierpnia 1892 roku w Błoniu koło Kutna. Kiedy wybuchła wojna, odbywał studia na politechnice w Rydze. Jako oficer rezerwy został powołany do armii carskiej i przydzielony do trzeciego pułku dragonów carskich. Był trzykrotnie ranny.
W 1917 roku otrzymał dyplom ukończenia kursów carskiej Akademii Sztabu Generalnego. Również w 1917 roku brał udział w formowaniu I Korpusu Polskiego, tworzonego w Rosji przez generała Dowbor – Muśnickiego. Kiedy oddziały te rozwiązano, wrócił do Warszawy w stopniu podpułkownika i brał udział w rozbrajaniu Niemców w Polsce.

Autor Nieznany - Centralne Archiwum Wojskowe, copy Polish Institute and Sikorski Museum, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61615986
NIEPODLEGŁOŚĆ
Kiedy Polska tworzyła swe wojsko, Władysław Anders został szefem sztabu Dowództwa Głównego Sił Zbrojnych w byłym zaborze pruskim. W kwietniu 1919 roku brał udział w wojnie z bolszewikami na czele 15 pułku ułanów poznańskich. W 1921 roku udał się do Paryża, by ukończyć Ecole Supérieure de Guerre w 1923 roku. Staż odbył w szkole kawalerii w Saumur. Powrócił do Polski w 1924 roku, już jako pułkownik. Tuż po powrocie otrzymał nominację na dyrektora nauk na kursie dla wyższych dowódców, potem zaś pracował w sztabie generalnego inspektora kawalerii. W czasie przewrotu majowego był szefem sztabu dowódcy wojsk rządowych. W okresie od 1928 do 1937 roku dowodził początkowo 5. Brygadą Kawalerii „Brody”, potem Wołyńską Brygadą Kawalerii. W 1937 roku mianowany został dowódcą Nowogrodzkiej Brygady Kawalerii, na czele której walczył w kampanii wrześniowej. Następnie był dowódcą Grupy Operacyjnej Kawalerii. Po zajęciu terenów wschodniej Polski przez ZSRR i opuszczeniu kraju przez najwyższe władze miał rozkaz przedarcia się na Węgry lub do Rumunii. Po ciężkich walkach, podczas których został poważnie ranny, dostał się do niewoli radzieckiej. Spędził 22 miesiące w różnych więzieniach ZSRR, w tym i na słynnej Łubiance. Po ataku Niemiec na ZSRR i zawarciu układu polsko – radzieckiego w 1941 roku został zwolniony z więzienia, żeby objąć dowództwo powstającej tam Armii Polskiej. Wstąpili do niej głównie jeńcy wojenni oraz Polacy deportowani z terenów okupowanych przez ZSRR. Działo się to niesłychanie trudnych warunkach, podczas klęsk, ponoszonych przez Armię Czerwoną. W 1942 roku, na skutek porozumienia brytyjsko – radzieckiego, Polska Armia zostaje przez Stalina „wyrzucona” do Iranu. Tutaj otrzymała uzbrojenie i wyposażenie wojskowe. Gen. Anders otoczył opieką swych żołnierzy i ewakuowane wraz z nimi rodziny oraz polskie dzieci-sieroty.
MONTE CASSINO
2 Korpus Polski gen. Andersa był zorganizowany na etatach brytyjskich. Składał się z dwóch Dywizji Piechoty, jednej Brygady Pancernej i Grupy Artylerii. Na przełomie lat 1943 – 1944 został on przetransportowany do Włoch i podporządkowany rozkazom gen. Oliviera Lee, dowódcy brytyjskiej VIII Armii. W maju 1944 roku 2 Korpus brał udział w bitwie o Monte Cassino, otwierając tym samym drogę do Rzymu wojskom aliantów. Następnie Korpus walczył w bitwie o Ankonę, o „linię Gotów”, w Apeninach Emiliańskich. W lutym 1945 roku gen. Anders został p.o. Naczelnego Wodza. Brał udział w ostatniej wielkiej bitwie 2 Korpusu – bitwie o Bolonię. Po wojnie pozostał na emigracji. Od 1946 do 1954 roku był Naczelnym Wodzem i Generalnym Inspektorem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. 26 września 1946 roku uchwałą rady Ministrów PRL pozbawiony został obywatelstwa polskiego. Należał do współorganizatorów Skarbu Narodowego, a od 1954 roku – członkiem Rady Trzech. Odznaczony Orderem Virtuti Militari I, II, III, IV i V klasy, Orderem Odrodzenia Polski, Krzyżem Niepodległości, ośmiokrotnie Krzyżem Walecznych, czterokrotnie złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Orderem Łaźni, Legion of Merit, Wielkim Krzyżem Maltańskim, Legią Honorową III klasy, Cloix de Guerre, włoskim Krzyżem Walecznych, Wielką Wstęgą św. Maurycego, Krzyżem św. Jerzego i innymi. „Jedne z przywódców reakcyjnej emigracji”, jak go określano w czasach PRL, zmarł w Londynie w 1970 roku. Zgodnie z wolą jest pochowanych wśród swoich żołnierzy na polskim cmentarzu wojskowym pod Monte Cassino.
Postacie II wojny światowej >>
KL Auschwitz - Birkenau
AUSCHWITZ 1940-1945 HISTORIA OBOZU W ZARYSIE
Nazistowski niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz stał się dla świata symbolem Holokaustu, ludobójstwa i terroru. Utworzony został przez Niemców w połowie 1940 r. na przedmieściach Oświęcimia, polskiego miasta, które zostało włączone przez nazistów do Trzeciej Rzeszy. Miasto otrzymało niemiecką nazwę „Auschwitz”, która stała się również określeniem obozu: Konzentrationslager Auschwitz.

Bezpośrednim powodem utworzenia obozu była powiększająca się liczba aresztowanych przez niemiecką policję Polaków i związane z tym przepełnienie więzień. Początkowo miał to być kolejny z obozów koncentracyjnych, tworzonych w ramach nazistowskiego systemu terroru już od początku lat trzydziestych. Funkcję tę obóz spełniał zresztą przez cały okres swego istnienia, nawet gdy – od 1942 r. – zaczął stawać się stopniowo największym ośrodkiem masowej zagłady Żydów.
Cmentarz wojenny nr 11 Wola Cieklińska
Cmentarz położony ok. 300 m. od drogi Gorlice – Żmigród. Prowadzi do niego utwardzona polna droga, zaczynająca się przy kapliczce domkowej. Usytuowany jest na obszarze płaskim u podnóża góry Jaszcz w Beskidzie Niskim. Zajmuj powierzchnię 0,05 ha. Cmentarz zaprojektowany został przez słowackiego architekta Dušana Jurkoviča. Założony został na planie dwóch kręgów zachodzących na siebie, wydzielających dwie części cmentarza.














